Dar proroctwaczyli nadzwyczajny sposób komunikowania się Boga z człowiekiem, to temat tegorocznych zimowych rekolekcji dla Odnowy w Duchu Świętym diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, które odbyły się w dniach 02-04.02.2018 r., w koszalińskim Centrum Edukacyjno-Formacyjnym. Wzięło w nich udział ponad 150 członków grup Odnowy z całej diecezji. Rekolekcje poprowadził ks. dr Mirosław Nowosielski – kapłan diecezji łowickiej, posługujący w Centrum Formacji „Wieczernik” w Magdalence. Psycholog, pracownik naukowy na Katedrze Psychologii Małżeństwa i Rodziny WSR UKSW w Warszawie. Kierownik duchowy, rekolekcjonista, moderator wspólnot Odnowy w Duchu Świętym. Wieloletni terapeuta współpracujący z małżeństwami.

Charyzmat proroctwa jest „mówieniem w imieniu Boga” lub „przedstawianiem woli Bożej”. „Wezwaniem skierowanym do ludu Bożego”, które ma doprowadzić do przemiany serc i do nawrócenia. Serafin Falvo określa proroctwo jako „specjalną wiadomość z nieba”. Według niego jest to „przekaz radości, światła, napomnienia, odwagi, pocieszenia i nadziei. To promień słońca docierający do szarej ziemi. Deszcz zraszający wyschniętą i spękaną ziemię. To głos samego Jezusa, który chce mówić do nas o miłości Ojca, o tym, że wciąż jest żywy i obecny, że troszczy się o każdego z nas”.

Kryteria oceny autentyczności proroctwa:

  • Proroctwo powinno być potwierdzone przez kogoś innego. Św. Paweł pisze: „Prorocy niech przemawiają po dwóch lub trzech, a inni nich to roztrząsają” (1Kor 14, 29). A więc autentyczność proroctwa powinna być osądzona przez wspólnotę, tak jak zresztą inne charyzmaty.

  • Proroctwo jest pozytywne. Jeśli proroctwo jest od Boga, to ma na celu zbudowanie, pokrzepienie i pocieszenie. Jeżeli proroctwo zasiewa w duszy strach, przygnębienie, dezorientację, powinno być osądzone jako fałszywe.

  • Głównym celem proroctwa powinna być chwała Boża. Wypowiadane słowa proroctwa mają wypływać z miłości Bożej.

  • Proroctwo powinno potwierdzić się w przyszłości – spełnić się.

  • Treść przekazu musi być zgodna z Pismem Świętym i nauczaniem Kościoła.

  • Proroctwo powinno nas kierować ku Bogu, zwracać uwagę na życie nadprzyrodzone, a nie wywoływać sensację, np. przepowiadanie daty końca świata. 

 

„Gdy Bóg dotyka nas po raz pierwszy, jest to zwykle dla nas radosne wydarzenie. Potem jednak przychodzi czas, kiedy charyzmaty stają się darami dla posługi, a służba nie zawsze będzie czasem radosnego uniesienia, czy odczuwania bliskiej obecności Boga. Nieraz będzie wręcz odwrotnie. Nie zawsze będzie w nas ochota posługiwania darami. Musimy uczyć się pójścia nie za chęciami, ale kierowania wolą. Trzeba uczyć się być gotowym do posługi tym, co zostało nam dane, nawet wtedy, kiedy już na to nie mamy ochoty, kiedy nam się nie chce. Wtedy dopiero jest służba, wtedy charyzmat się rozwija. Gdy przeżywamy duchową pustynię – wszyscy chyba wiedzą, co to jest czas strapienia – gdy nie odczuwamy obecności Boga, zaczynamy przypuszczać, że dar przestał być obecny. Wtedy musimy zaangażować swoją wolę, aby używać charyzmatu, który został nam dany. A na tym etapie niestety, często dochodzi do rezygnacji z używania daru. Bóg oczyszcza nas, abyśmy nauczyli się, że to wiara, a nie obfitość darów jest istotą życia chrześcijańskiego. To jest bardzo ważny element. Trzeba umieć zgodzić się używać charyzmatu tak jak chce Bóg. Dlatego jeśli główny nacisk kładziemy na szukanie i wypełnianie woli Bożej, wtedy unikniemy niebezpieczeństwa absolutyzowania charyzmatu i zachowamy właściwą proporcję między tym, co jest naturalne, a tym, co nadprzyrodzone” – nauczał ks. Mirosław.

W posługiwaniu charyzmatami, w tym także darem proroctwa potrzebna jest roztropność, trzeźwość myślenia, mądrość i doświadczenie. Módlmy się codziennie do Ducha Świętego o ożywienie w nas roztropności i mądrości.

 

Rekolekcje zakończyły się mszą świętą pod przewodnictwem bpa Krzysztofa Zadarki.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć na: http://koszalin.odnowa.org/?page_id=1167
Gość Nie
dzielny: http://koszalin.gosc.pl/doc/4489945.Prorokowac-ale-pokornie

Anna Urbanowicz – diakonia informacyjno-medialna

 

 

 

 

 

2 Comments

  1. Trzeciego dnia tegorocznych zimowych rekolekcji Odnowy w Duchu Świętym, miało miejsce następujące wydarzenie:
    W oczekiwaniu na niedzielną Eucharystię, siedziałem wraz z członkami swojej grupy Dzieci Boże z Białogardu, przy kawiarence, w kąciku wypoczynkowym. Miła i przyjazna atmosfera sprzyjała dzieleniu się wrażeniami. Na kilka chwil przed udaniem się na mszę świętą, poczułem pragnienie „otwarcia Słowa”. Skorzystałem z aplikacji w telefonie o nazwie Namiot Spotkania, która w działaniu swoim ma losowy wybór fragmentu Pisma Świętego. Oto otrzymany fragment:
    22 Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. 23Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. 24 Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» 25 Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. 26 Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. 27 Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, 28 a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. 29 Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy».
    /J10, 22-30/

    Czytając już sam wstęp, pomyślałem o trafności losowania („Było to w zimie”). Z kolei werset 27 utwierdził mnie, że Pan mówi do nas – do mojej wspólnoty. Oprócz słów potwierdzających naszą silną więź z Jezusem („Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną” oraz „Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca.”), otrzymaliśmy słowo pociechy, po niedawnej stracie naszej siostry Bernadetty („Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”). Wiedziałem, że to słowa otuchy i podźwignięcia nas po tej bolesnej stracie. To było piękne uczucie – Pan mówi do nas! Nie mogłem się już doczekać, kiedy podzielę się tym ze swoimi siostrami i braćmi. Udaliśmy się na Eucharystię…
    Wypełniony otrzymanym Słowem i elementami układanki zastanych sytuacji, gestów i zachowań, kątem oka zauważyłem kroczących celebransów. Szli pewnym, miarowym krokiem wzdłuż całej długości środkowej części kaplicy – nie z bocznej strony prosto z zakrystii. I w chwili, gdy mój wzrok zatrzymał się na idącej i uśmiechniętej nieco osobie biskupa, doznałem olśnienia. Słowa „Jezus przechadzał się w świątyni” wybrzmiały w mojej głowie niczym dzwon. Poczułem, że to ON tu wszedł, w osobie biskupa Zadarko. Przyszedł pasterz do swoich owiec. Znowu cały tekst otrzymanego słowa przeleciał mi przez myśl i zrozumiałem, że jest ono skierowane do nas wszystkich tu zgromadzonych! Dodatkowo, mocnym akcentem na potwierdzenie chwili, zdawał się być nieco rozhuśtany, sporych rozmiarów jeden z dwu żyrandoli przy sklepieniu kaplicy. Byłem cały w skowronkach. To, co działo się potem, było tylko i wyłącznie ciągłym potwierdzaniem tego, że Pan tu jest i przez biskupa mówi do nas. Na potwierdzenie tego, biskup powiedział we wstępie, że jest rad, że tu jest, że gdzie jest on, jest Kościół i jego owieczki, a gdzie nie ma biskupa – to robi się niebezpiecznie (słowa mogły się nieco różnić, ale taki był kontekst wypowiedzi). I czyż nie taki sam kontekst wypowiedzi Jezusa zawarł św. Jan we fragmencie swojej Ewangelii? Miałem ochotę wyjść z szeregu i podzielić się tym świadectwem ze wszystkimi. Rozpierała mnie wielka łaska, którą niemal namacalnie odczuwałem w swoim sercu.
    Słowem zakończenia niech będzie jeszcze jeden element całościowej układanki, który to już będąc w domu wydal mi się prawdopodobny. Na koniec mszy świętej, biskup nawiązał słowem swoim do problemu jakim jest migracja ludności muzułmańskiej i problem jaki Europa ma z tym nieszczęśliwym faktem. Może do tego nawiązywać werset: „25 Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. 26 Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec.”
    CHWAŁA PANU!
    Roman – Odnowa w Duchu Świętym „Dzieci Boże” z Białogardu

  2. Przywitało mnie słowo „Tak mnie skrusz, tak mnie ZŁAM…” – przebyłam operację ortopedyczną, złamanej kości udowej.
    Później pustynia – Pan już jakiś czas temu mnie tam wyprowadził. Nic nie słyszę, nic nie widzę. Wiem, że Pan daje światło na krok, nie na całą drogę. Więc nie pozostało mi nic tylko trwać – „ZAUFAJ, TRWAJ PRZY MNIE”. Mocne do tego co przeżywałam było słowo rekolekcjonisty przed adoracją – Tracić się dla Jezusa.  Panie Ty wiesz wszystko, nie widzę, nie słyszę ale chcę tracić się dla Ciebie.
    Pan odpowiedział mi szybko: „Wiem…”
    Psalm 131 – „Panie me serce się nie wynosi, oczy me nie patrzą z góry, nie ubiegam się o rzeczy wielkie, ani o zbyt cudowne…”
    Przyjechałam bez oczekiwań, nie nastawiałam się na nic, nie to, co ja chcę, ale co Ty, Panie chcesz.
    I dostałam – „TRWAJ”. 
    Łk. 18, 1 – Zawsze powinni się modlić, TRWAĆ, nie zniechęcać się – Edyta trwaj!
    Kolejny raz Pan pokazał mi, że cud dokonuje się na Eucharystii. Na niej to wszystko się otworzyło, połączyło w całość.
    ZŁAM – przywołała  Eucharystia, TRWAJ, TRAĆ SIĘ – adoracja, a przypieczętowało słowo z Eucharystii.
    1 Kor 9, 16-19, 22-23 „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii.” Na modlitwie było też proroctwo „Pan posyła cię do ludzi”. Więc –  słowami św. Pawła – Wszystko zaś czynię dla Ewangelii…
    Panie jeśli posyłasz, to prowadź, jestem do Twojej dyspozycji, podaj mi rękę –  Amen. Chwała Panu.
     
     
    Edyta – „Droga Życia”,  Wałcz 

Comments are closed.