Źródło: http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/

Charyzmat wiary i posługa uzdrowienia

Gdy czytamy Pismo święte, myślimy sobie czasem: „O tak, amen. Piękne”. Ale czy naprawdę w to wierzymy? Przecież jeśli w coś wierzysz – robisz to! Tak naprawdę powinniśmy się modlić: „Panie, czytam ten fragment i nie wierzę. Wierzę tylko umysłem, ale sercem nie potrafię! Daj mi swoje objawienie, Panie!”.

Musimy napełniać swoje umysły Bożymi obietnicami i słuchać historii zapisanych w Słowie Bożym. Musimy oglądać Boże filmy i wyrzucać ze swego umysłu zwątpienie. Jeśli mój umysł jest pełen wizji Boga działającego w moim życiu – dla wątpliwości nie zostaje już miejsca.

Św. Paweł mówi, że „wiara działa przez miłość” (por. Ga 5,6), a wiara rodzi się ze słuchania – i to słuchania Słowa Bożego. To jest konieczne do wzrostu w wierze. I nie mówię tego jedynie w odniesieniu do uzdrowień – jakąkolwiek posługę sprawujesz, potrzebujesz wzrostu w wierze. Zadaniem wierzących jest pokazywanie wiarygodności słów Jezusa zapisanych w Biblii. Jeśli więc prowadzisz nauczanie, to stajesz w wierze i oczekujesz nadprzyrodzonego objawienia dla swoich słuchaczy. Jeśli prowadzisz uwielbienie, nie wchodzisz sobie na scenę, żeby zacząć grać, ale stajesz w wierze i oczekujesz nadprzyrodzonego objawienia się Bożej obecności. Do tego Bóg nas powołuje. Często wydaje nam się, że „stawanie w wierze” jest zadaniem dla ludzi, którzy zajmują się posługą uzdrowienia. Ale to powołanie do wiary odnosi się do każdego rodzaju posługi. Jakakolwiek jest twoja służba, masz ją wykonywać w sposób nadprzyrodzony. Chrześcijanin nie-nadprzyrodzony to sprzeczność sama w sobie.

Gdy narodziłeś się na nowo z Ducha Świętego, stałeś się istotą nadprzyrodzoną! Pamiętaj więc, że cokolwiek robisz – tylko wiara może uwolnić Bożą moc w tobie.

Wiara nie jest czymś, co po prostu dostaję w pakiecie, bo jestem chrześcijaninem. Muszę prosić o nią Boga, aby mi jej przymnożył. I muszę być w tym proszeniu uczciwy. Ilu z was wierzy, że we współczesnym Kościele dzieją się cuda? A ilu z was regularnie czyni cuda? Widzicie różnicę? Gdy zadaję to pytanie zgromadzonym na konferencjach – w odpowiedzi na pierwsze pytanie wszyscy podnoszą ręce, a po drugim prawie wszyscy je opuszczają. Gdy modląc się o uzdrowienie napinamy się w wierze, nic z tego nie będzie. Czasem mylimy zwykłą wiarę (wiara w to, że coś jest możliwe) – z charyzmatem wiary (czyli mocą, aby to się wydarzyło). Nie raz wydawało się nam, że skoro mamy zwykłą wiarę, to już jest charyzmat wiary. Dlatego modliliśmy się za wielu, ale jakoś nikt od tego nie wyzdrowiał. Potrzebujemy uczciwego rachunku sumienia, aby zdać sobie sprawę, że mamy wołać do Boga o dar wiary. Św. Jakub pisze o człowieku, który się modli: „Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi o niczym! Kto bowiem żywi wątpliwości, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanej to tu, to tam. Człowiek ten niech nie myśli, że otrzyma cokolwiek od Pana…” (Jk 1,6-7).

Jak często prosisz o dar wiary? Ja modlę się regularnie: „Panie, daj mi wiarę, która uzdrawia ślepych, głuchych, która podnosi paralityków, która przeklina i niszczy raka. Daj mi wiarę, aby ludzie nawracali się, gdy będę mówił”. Modlę się o to, ale też przepraszam: „Panie, przebacz mi moje niedowiarstwo, gdy ślepi nie widzą, gdy ludzie się nie nawracają”. Korzę się za to przed Bogiem. Święty Paweł mówił o dwóch rodzajach rzeczywistości, które w nim współistniały: „Jestem najgorszym z grzeszników, ale równocześnie wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Możemy żyć w tym wymiarze – nie ma tu żadnej sprzeczności, ale te rzeczywistości wzajemnie się uzupełniają. Bóg kocha pokornych, dlatego każdy z nas musi uznać: „Bez Chrystusa jestem nikim. Ale wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Wszystko! I Bóg rzeczywiście tego dla nas chce.

Czy dla Jezusa było coś niemożliwego? Nie. „A wy będziecie czynić nawet większe rzeczy” – powiedział o nas Jezus (por. J 14,12). W takim razie, czy dla nas jest coś niemożliwego? Nie, jeśli będziemy czynić to przez wiarę!

Nie mam tu na myśli, że dzięki wam opustoszeją wszystkie szpitale, podobnie nie chodzi mi o mentalność typu: „nazwij i weź sobie uzdrowienie!”. Uzdrowienie jest Bożą tajemnicą, skoro Paweł – człowiek, który potrafił wskrzeszać umarłych, nie uzdrowił Tymoteusza. To jest tajemnica! Nie możemy wykluczyć, że zasada dotycząca tej obietnicy jest taka sama: jeśli jesteśmy w Bogu i znamy Jego wolę – nie ma dla nas nic niemożliwego. Tego mocno musimy się trzymać. W moim doświadczeniu wiara wzrastała krok po kroku. Zaczynała się od modlitwy za bóle głowy, kolan, małe dolegliwości – a jeśli będę wierny w małych rzeczach, Pan postawi mnie przed większymi. W twojej posłudze też w pewnym momencie nastąpi skok i Pan Bóg da ci coś więcej. On powołuje nas, abyśmy byli wierni w rzeczach małych – po to, abyśmy potem mogli być wierni w rzeczach większych. A „wierny” to „pełen wiary”, więc o tę wierność też mamy się modlić. Moje życie ma być jak życie Jozuego. On miał szansę wejść do Ziemi Obiecanej przed innymi, mógł jako pierwszy skosztować owoców tej ziemi obietnicy. Moim powołaniem jest też wchodzić do tej ziemi i potem mówić ludziom: „Te obietnice są dla nas wszystkich! Możemy je wziąć! Ty też możesz je sobie wziąć!”. W ciągu 3 lat naszej posługi widzieliśmy ponad 40 tysięcy ludzi w widoczny sposób uzdrowionych. Jeśli prowadzimy nabożeństwo dla tysiąca ludzi – zazwyczaj widzimy sto osób w widoczny sposób uzdrowionych fizycznie. Tak było do marca. A w marcu Bóg zaprosił mnie (przez mojego syna), do podjęcia decyzji, iż odtąd będzie ich dwieście. Od tego czasu ogłaszamy podwójną liczbę widocznych uzdrowień fizycznych. To dużo, zwłaszcza że to nie dzieje się w Afryce, ale w Anglii lub w Ameryce, czyli na Zachodzie.

Bóg robi teraz coś wielkiego – więc przyjdź, bo ty też możesz to dostać! Jakiekolwiek jest twoje namaszczenie i powołanie, możesz otrzymać podwójne namaszczenie! Przecież Jezus powiedział: „jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą” (J 11,40).

Chciałbym się podzielić z wami pewnym doświadczeniem z ewangelizacji w Afryce. Dotyczy ono sprawowania władzy w imię Chrystusa i w mocy Ducha Świętego. Gdy jedziemy gdzieś na posługę w Afryce, statystycznie 90 procent zebranych na nabożeństwie uzdrowienia będzie miało jakieś dolegliwości fizyczne. Dlatego kiedy podczas posługi dzieją się cuda, możemy tego doświadczyć na wielką skalę. Mieliśmy kiedyś półtoragodzinną posługę uzdrowienia dla dwunastotysięcznego tłumu – i 800 osób zostało uzdrowionych! Nie mogliśmy w to uwierzyć. Następnego dnia mieliśmy posługę dla 300 uczestników i 200 zostało uzdrowionych! Znów wierzyć nam się nie chciało, więc odpytaliśmy każdego z tych dwustu i prosiliśmy, aby pokazali, co Bóg im uzdrowił. Kilku osobom Bóg przywrócił wzrok i to były natychmiastowe uzdrowienia. Pielęgniarka, która chodziła o dwóch kulach i miała stabilizator na nodze, po modlitwie tańczyła przez godzinę. A przecież wcześniej jej kolana były spuchnięte do wielkości piłki futbolowej! Mężczyzna, któremu lekarze powiedzieli, że z powodu choroby kręgosłupa nigdy nie będzie już chodził – biegał z kulami w ręku! Inny mężczyzna wydał wcześniej mnóstwo pieniędzy u szamana, ale nie został uzdrowiony. A tu przekonał się, że Jezus uzdrawia za darmo! Był bardzo podekscytowany swoim uzdrowieniem…

Kiedy modliliśmy się o uzdrowienia, nakazaliśmy: „Wszystkie osoby chrome, podnieście rękę do góry albo wstańcie, jeśli możecie”. A potem powiedzieliśmy: „W imię Jezusa Chrystusa, nakazujemy tym nogom, aby były uzdrowione. W imię Jezusa nakazujemy wam chodzić”. Wszyscy chromi wstali i zaczęli biegać!

Innym razem w Ameryce Północnej wśród zebranych na posłudze uzdrowienia było 10 osób, które musiały nosić aparaty słuchowe w obu uszach. Wszyscy zostali uzdrowieni podczas nabożeństwa uzdrowienia! Z kolei pewna pani była głucha jednostronnie, ponieważ w dzieciństwie choroba uszkodziła jej ucho wewnętrzne. To ucho zostało natychmiast uzdrowione podczas modlitwy, a teraz lepiej nim słyszy niż tym drugim, którym słyszała normalnie. Pewna mama złożyła świadectwo, że gdy modliliśmy się nad tłumem i nakazaliśmy głuchocie odejść – „coś” wyleciało z uszu jej córeczki. Kolejna dziewczynka od urodzenia nie mówiła. Kiedy została uzdrowiona, zaczęła powtarzać „abba, abba”. Gdy została zaproszona na scenę do świadectwa, powiedziała swoje pierwsze w życiu zdanie: „Jezus mnie dziś uzdrowił”. W Afryce Południowej to jest normalne, że gdy w sali na nabożeństwie uzdrowienia zbierze się 800 osób – 500 z nich zostanie uzdrowionych. Pewna dziewczyna miała raka, przed modlitwą byliśmy w stanie wyczuć te guzy w jej brzuchu. Kiedy przeklęliśmy raka w imię Jezusa (tak jak Jezus przeklął kiedyś drzewo figowe), guzy zniknęły. Pewnego dnia byliśmy w Korei Południowej. Była tam kobieta, która miała w brzuchu raka czwartego stopnia. Rak był wielkości mojej głowy, był twardy i wyglądał jak ciąża. Ale gdy przeklęliśmy raka – w ciągu pięciu minut brzuch tej pani zrobił się całkiem płaski! Jezus naprawdę żyje, a dla Niego takie uzdrowienie to żaden problem!

A co tam się wydarzyło w sferze duchowej? Rak posłuchał – ale nie mnie, Damiana Stayne, lecz Jezusa Chrystusa! Święty Piotr mówi: „Jeżeli kto ma [dar] przemawiania, niech to będą jakby słowa Boże” (1P 4,11). Gdy wypowiadasz słowa samego Boga – widzisz jak Jego słowo burzy i stwarza na nowo.

Guz w brzuchu tej pani nie miał uszu, podobnie jak nie miała uszu burza na jeziorze czy drzewo figowe – a jednak usłyszały. Były posłuszne słowu Bożemu, ponieważ wszystko w świecie zostało tak stworzone, aby odpowiadać na głos Stworzyciela. Kiedy więc mówię konferencję, to nie mam nadziei, że słuchaczom się ona spodoba. Ja uobecniam królestwo Boże w was i mówiąc – czynię je w was. Nie dlatego, że sam jestem kimś, bo jestem nikim. Ale mówię w imieniu Tego, który jest we mnie! Kiedy więc stajecie i głosicie, nie róbcie tego z nadzieją na skutek. To nie jest chrześcijański sposób przemawiania. Stańcie, aby stwarzać i niszczyć! Taką moc ma słowo Boże, które przebywa w was.

.

Tłum. Anna Lasoń-Zygadlewicz

Artykuł powstał na podstawie fragmentów konferencji „Miracle Healing Talk” wygłoszonej przez Damiana Stayne w 2014 r., w Mattersay Hall (Anglia). Damian jest założycielem brytyjskiej wspólnoty kontemplacyjno-charyzmatycznej „Cor et Lumen Christi”.

Damian Stayne poprowadzi w Łodzi sesję formacyjną poświęconą uzdrowieniu – zapraszamy w styczniu 2017 r.

Szczegóły znajdziesz na naszej stronie – www.odnowa.jezuici.pl

Nie przyjeżdżaj sam, weź ze sobą swoich chorych przyjaciół i pomóż dojechać osobom niepełnosprawnym!